Na ten koncert Nowy Tomyśl czekał długo – i to dosłownie. Trudne warunki atmosferyczne pokrzyżowały plany, przez co Skolim nie zdołał dotrzeć na Jarmark Chmielo-Wikliniarski zgodnie z planem. Publiczność jednak nie odpuszczała. Park Feliksa wypełnił się po brzegi, a kiedy nad głowami fanów pojawił się śmigłowiec z Konradem Skolimowskim na pokładzie, po parku poniosło się głośne: „SKOLIM! SKOLIM!”.
Sobotni wieczór podczas Jarmarku Chmielo-Wikliniarskiego 2026 miał być jednym z najmocniejszych koncertowych punktów całego wydarzenia. Na scenie zaplanowano występy Skolima oraz Blachy 2115, a później nocną zabawę z DJ-ami.
Już przed koncertem było wiadomo, że Skolim ma tego dnia niezwykle napięty harmonogram. Król Latino przemierzał Polskę, grając kolejne koncerty, a jednym z przystanków na jego trasie był właśnie Nowy Tomyśl.
Pogoda pokrzyżowała plany. Fani czekali
Sytuację dodatkowo skomplikowała wyjątkowo kapryśna pogoda. Deszcz i trudne warunki atmosferyczne sprawiły, że artysta nie mógł dotrzeć do Nowego Tomyśla na czas.
Minuty mijały, ale tłum przed sceną wcale nie malał. Wręcz przeciwnie – Park Feliksa pozostawał wypełniony po brzegi. Fani cierpliwie czekali na jedną z największych gwiazd tegorocznego Jarmarku.
W końcu zamiast wypatrywać artysty na scenie, publiczność zaczęła spoglądać… w niebo.
„SKOLIM! SKOLIM!” – niosło się po Parku Feliksa
Nad Parkiem Feliksa pojawił się śmigłowiec, którym do Nowego Tomyśla dotarł Konrad Skolimowski. Ten widok wystarczył, aby wielotysięczny tłum zareagował natychmiast.
„SKOLIM! SKOLIM! SKOLIM!” – skandowali fani.
Takiego wejścia jednej z głównych gwiazd Jarmarku w Nowym Tomyślu trudno było się spodziewać. Po chwili Król Latino był już gotowy, aby wynagrodzić publiczności długie oczekiwanie.
Król Latino rozgrzał Nowy Tomyśl
Kiedy Skolim pojawił się na scenie, temperatura w Parku Feliksa błyskawicznie poszybowała w górę – i tym razem nie miało to nic wspólnego z pogodą.
Ze sceny popłynęły największe i doskonale znane publiczności przeboje artysty. Utwory Skolima osiągają w internecie gigantyczną popularność, a jego największe hity notują na YouTube dziesiątki, a nawet setki milionów wyświetleń.
W Nowym Tomyślu było słychać, że publiczność zna je doskonale. Tysiące osób śpiewały razem z artystą, telefony powędrowały w górę, a przed sceną praktycznie nie było wolnego miejsca.
Po wcześniejszym deszczu i długim oczekiwaniu Park Feliksa dostał koncert, na który czekał.
Skolim skończył, ale tłum nie zamierzał wychodzić
Koniec występu Króla Latino nie oznaczał końca sobotnich emocji. Na scenę wkroczył Blacha 2115, a ogromna część publiczności pozostała w Parku Feliksa.
Muzyczny klimat wyraźnie się zmienił, ale energia pod sceną pozostała. Blacha miał przed sobą tłum gotowy na kolejną porcję muzyki i szybko wykorzystał atmosferę, którą tego wieczoru udało się zbudować.
Park nie pustoszał, telefony ponownie poszły w górę, a publiczność bawiła się dalej.
Jarmarkowa noc trwała dalej
Nawet koncert Blachy 2115 nie był ostatnim punktem sobotniej zabawy. Po występach artystów przyszedł czas na noc z muzyką i DJ-ami, dzięki której Park Feliksa bawił się jeszcze długo po zejściu gwiazd ze sceny.
Pogoda próbowała tego dnia pokrzyżować plany organizatorom, artystom i publiczności. Skolim dotarł później, niż pierwotnie zakładano, a fani musieli wykazać się cierpliwością.
Ostatecznie jednak sobotni wieczór przyniósł obrazki, które z tegorocznego Jarmarku zostaną zapamiętane na długo – wypełniony po brzegi Park Feliksa, tysiące fanów skandujących pseudonim artysty i śmigłowiec z Królem Latino pojawiający się nad Nowym Tomyślem.
A gdy Skolim zszedł ze sceny, Blacha 2115 zadbał o to, żeby jarmarkowa noc ani na moment nie straciła tempa.
Zobaczcie naszą galerię zdjęć oraz film z koncertowej soboty w Parku Feliksa.





















































































